"Ściganie horyzontu", czyli perfekcjonistki w biznesie

Barbara Kubicka

Jako  konsultant i coach mam okazję w ostatnich kilku latach pracować z menedżerami średniego i wyższego szczebla, prowadzić z nimi m.in. procesy coachingowe. Spora część tej grupy to kobiety.

Mam ochotę podzielić się obserwacjami i refleksjami, których nazbierała się spora ilość. To, co szczególnie przyciągnęło moją uwagę, to zjawisko „ścigania horyzontu”, czyli poszukiwanie przez kobiety work/life balance przy jednoczesnej potrzebie perfekcjonizmu.

Spotykam w tej pracy tak zwane „idealne” kobiety, które nieustająco porządkują świat i ludzi. Pierwszy rzut „oka i ucha” daje przyjemne wrażenie obcowania z kimś profesjonalnym, zorganizowanym, wykształconym,  często również… estetycznie pięknie skomponowanym.

Dzisiejszy świat wspiera perfekcjonizm – istnieje słaba jedynie akceptacja dla błędów, czy mało atrakcyjnego wyglądu. Liczy się efektywność i skuteczność, zaplanowana z góry w szczegółach kariera zawodowa, konkretny pomysł na siebie, dyscyplina w dochodzeniu do efektów.

Jednym z kluczowych  problemów, którego doświadczają nasze panie doskonałe jest to, że wiele rzeczy robią tylko po to, by pokazać, że są w tym dobre. Perfekcjonistki pozbawiają się więc przyjemności z samego robienia wielu rzeczy, bo wszystko traktują zadaniowo.

Jedną z najważniejszych konsekwencji takiej postawy życiowej jest potrzeba nieustającej kontroli. Niektóre kobiety myślą, że kiedy odpuszczą kontrolę, nastąpi katastrofa i chaos. A tak naprawdę - to ich potrzeba sięgania perfekcji w każdej dziedzinie bardzo utrudnia życie im i ich otoczeniu. Trudno jest sprostać własnym wygórowanym wymaganiom. Trudno też osobom z otoczenia, np. Pracownikom, funkcjonować w atmosferze stale „nie dość dobrej”.

Negatywne skutki tego dążenia do perfekcji i kontroli dają się we znaki  w różnych obszarach życia . To kolejna trudna konsekwencja postawy życiowej Pań Doskonałych. Osoba, której tak mocno zależy na doskonałości, staje się łatwym obiektem manipulacji i tendencji innych do wykorzystywania. Jakie nie byłoby środowisko, branie na siebie nadmiaru obowiązków powoduje, że inni przyzwyczajają się do tego. Wkrótce więc firma, czy rodzina, będą funkcjonować tak, że nasze Panie wpadną w konieczność wykonywania wielu zadań o różnej ważności, bo inaczej wszystko się posypie. To prowadzi do coraz większego stresu.

W rezultacie perfekcjonistki pracują coraz więcej, jednak ich efektywność może spadać, co przekłada się na brak satysfakcji z pracy i kolejne frustracje. Przewidując swoje niepowodzenia w związku z przepracowaniem,  kobiety-perfekcjonistki coraz bardziej boją się krytyki, niekorzystne oceny wpędzają je w „doła” osłabiają ich chęć do pracy i odwagę podejmowania ryzyka. W ostatecznym efekcie, pomimo ciągłego wysiłku, tracą dobre relacje z innymi i tak poszukiwaną równowagę w różnych obszarach życia.

W ramach swojej pracy coachingowej obserwuję takie doskonale „ułożone” bizneswomen, które bywają napięte jak struna, zanim zaufają w relacji i w końcu odpuszczą ciągłą kontrolę. Na szczęście więc, zwykle doczekuję się momentu, kiedy spod powierzchni wszystkiego tego, co służy budowaniu właściwego wizerunku, wyjrzy „prawdziwe ja”. I wtedy, przy bliższym poznaniu, okazuje się, że pod super obrazem odpowiadającym kanonom przyjętym w biznesie, ukrywa się całkiem ciekawa, choć nie zawsze idealna osobowość… 

A więc? Co robić, żeby chociaż zacząć przerywanie błędnego koła perfekcjonizmu?

Warto przestać zadręczać się tym, co zrobić „musimy” lub „powinnyśmy”, a skupić się na tym, czego „chcemy”, „oczekujemy”, co warto zrobić.  Uwalniające jest nauczyć się ustanawiać priorytety, są rzeczy ważne i mniej ważne. Dodatkowo są rzeczy po prostu pilne i niekoniecznie ważne.

Nie wszystko musi być zrobione na maksymalną ilość punktów; czasem wystarczy, jeśli zrobimy coś wystarczająco dobrze. Przede wszystkim należy jednak skupić się na tym, kim jesteśmy i kim chcemy być, na swoich wartościach i dążeniach, na tym, jak wiele już osiągnęłyśmy. Warto pamiętać o tym, jak cenne mamy zasoby, nauczyć się korzystać z nich, żeby nie tylko realizować swoje cele i marzenia, ale odczuwać dumę i satysfakcję z tego  kim jesteśmy. 

Zakończmy te refleksje dobrymi radami konsultanta – kobiety, dodatkowo doświadczonej nieperfekcjonistki:

  1. Aby wybrać rozsądnie spomiędzy mnóstwa swych zadań i obowiązków – te do realizowania w pierwszej kolejności - używaj matrycy Eisenhowera, z dwoma kluczowymi kryteriami oceny: ważne i pilne. Jeśli tylko możesz, zwal część zadań pilnych na swoje otoczenie. 

 

  1. Starannie i dogłębnie zbadaj Twoje kryteria ważności spraw- wypisz sobie listę spraw naprawdę ważnych w Twoim życiu zawodowym i osobistym (wartości), zastanów się, dlaczego właśnie one są ważne, co Ci dają, co się bez nich stanie w Twoim życiu. Potem zbadaj, w jakim stopniu realizujesz te wartości w pracy i w domu.
  2. Kiedy już robisz coś, co uznałaś za WAŻNE, skoncentruj się i włóż w tę czynność całe serce. W rzeczy pilne wystarczy włożyć trochę czasu i zorganizowania lub znaleźć osobę „na zastępstwo”.
  3. Wyjdź z pracy raz na jakiś czas punktualnie o 16:00, nie zabierając pracy do domu, a rano następnego dnia sprawdź, czy świat się zawalił.
  4. Trenuj ewolucyjnymi krokami asertywne odmawianie cudzym prośbom (szefom, dzieciom, mężom) oraz asertywne zgłaszanie Twoich próśb wobec otoczenia. Niech inni też coś dla Ciebie i za Ciebie zrobią…
  5. Raz w tygodniu (a potem coraz śmielej…) zrób coś w Twojej ocenie na 3 z plusem i nagródź się za to, a najlepiej dodatkowo pochwal się komuś bliskiemu.
  6. Oglądnij czasem komedie „niepoprawne” politycznie i obyczajowo, np. „Zgon na pogrzebie”, „Nietykalni”, „Żywot Briana” czy „Dzikie historie”.

 

Barbara Kubicka - Kluczny

Inżynieria Personalna