Teoria Shit`u

Kacper Godlewski

Teoria Shit’u, to nasz autorski pomysł, który z jednej strony można traktować z przymrużeniem oka, z drugiej – ilustruje ważne według nas założenia, dotyczące odpowiedzialnego i otwartego podejścia do rzeczywistości, w której żyjemy.

 

Założenia

  • W każdej organizacji, zespole, mówiąc krótko – w każdej pracy, są sytuacje, obszary, zadania, które lubimy, czujemy się z nimi dobrze, pozwalają nam się rozwijać, czuć bezpiecznie, itp.
  • Są też takie, których nie lubimy, stanowią dla nas źródło stresu, porażek, niepokoju. Te drugie nazywamy shit’em…
  • Każdy z nas ma pewien poziom tolerancji na shit. Dotyczy on zarówno jego treści, jak i ilości.
  • Czujemy się dobrze w pracy, w której poruszamy się pod naszym osobistym poziomem tolerancji na shit – patrz rysunek poniżej:

 

Za dużo shit’u!

Chyba każdy z nas znalazł się kiedyś w sytuacji, kiedy poziom shit’u przekroczył poziom jego tolerancji… Dzieje się tak w sytuacjach, kiedy:

  • Musimy brać odpowiedzialność za sprawy, na które nie mamy pełnego wpływu,
  • Mamy duże spiętrzenie pracy,
  • Musimy realizować decyzje, z którymi sami nie do końca się zgadzamy,
  • Spotykamy na swej drodze osobę, z którą nam nie po drodze,
  • Czekamy zbyt długo na ważną dla nas decyzję,
  • Itp., itd…

 

Działania redukujące poziom shit’u – rekacja!

W takiej sytuacji pierwszą naszą reakcją powinno być szukanie wpływu poprzez działania, które mogą zredukować poziom shit’u. Możemy między innymi:

  • Zgłaszać w odpowiednim miejscu (Przełożony, Klient, itp.) nasze niezadowolenie i propozycje rozwiązania tematu inaczej,
  • Delegować część zadań lub sprawdzić ich priorytetowość i lepiej rozłożyć w czasie,
  • Prowadzić dialog z osobami decyzyjnymi na temat zagrożeń płynących z ich pomysłów i proponować inne rozwiązania – tu także może przydać się szukanie sojuszników i budowanie lobby,
  • Przeprowadzić rozmowę feedback’ową z osobą, z którą szczególnie trudno nam się współpracuje,
  • Budować sobie alternatywne ścieżki działania, zabezpieczające nas przed negatywnym obrotem spraw,
  • Itp., itd…

W najbardziej pozytywnym scenariuszu nasze działania przynoszą skutek i znowu jest nam dobrze :)

Do tego najbardziej chcemy Cię namówić… Bardzo często widzimy, że reakcją na negatywnie działające na nas czynniki jest raczej narzekanie, jak jest źle, niż aktywne i odpowiedzialne podejście do rzeczywistości i wprowadzenie w niej zmiany. Jest to szczególnie ważne, jeśli pełnisz rolę liderską – jednym z głównych kierunków Twojej pracy jest wtedy kształtowanie otaczającej Cię rzeczywistości tak, abyś Ty i Twój zespół byli skuteczni…

 

Shit się nie redukuje…

Bywa jednak tak, że nasze działania nie przynoszą oczekiwanego efektu. Pomimo wysiłków, brania na siebie większej odpowiedzialności, podejmowania ryzyka trudnych rozmów, sytuacja się nie zmienia…

Teoria (i praktyka :)) shit’u proponuje w takim wypadku dwa scenariusze. W każdym z nich kluczową rolę odgrywają Twoje wartości.

Długotrwały stan braku wpływu, frustracji, brak poczucia bezpieczeństwa, czy rozwoju, doprowadza nas do chronicznego stresu, a w ostateczności –wypalenia. Przestajemy być wartościowi dla naszej organizacji a ona – dla nas…

 

Scenariusz I – tolerancja rośnie!

Jeśli jesteś w sytuacji, że czynniki wywołujące wyższy poziom shit’u nie są tak naprawdę dla Ciebie krytyczne, nie dotykają Twoich kluczowych wartości, są nadal rzeczy, które są zarówno ważne, jak i dają Ci dużo radości – zwiększa się Twój poziom tolerancji…

Pewną odmianą tego scenariusza jest przeformułowanie tego, jak interpretujesz bodziec wywołujący poczucie shitu – możesz powiedzieć sobie: „to nie jest przecież takie ważne – nadal robię to, co lubię i w ogólnym rozrachunku naprawdę nie ma się, czym przejmować…”.

Bardzo ważna jest tutaj szczerość wobec siebie – nie może to być „zgniły kompromis” z samym sobą, ale rzeczywista zmiana nastawienia. Mówimy tutaj o szczerej akceptacji rzeczywistości, która jest inna niż zakładaliśmy, ale przez swoją inność nie uderza w nasze kluczowe wartości.

 

Scenariusz II – to nie jest miejsce dla mnie…

Jeśli jest tak, że Twoje kluczowe wartości są w całej tej sytuacji naruszane, jeśli zrobiłeś, co w Twojej mocy, żeby znaleźć wpływ i zmienić to, co Ci nie pasuje i było to bezskuteczne – musisz podjąć bardzo ważną decyzję. Decyzja ta będzie miała dla Ciebie bardzo ważne i długofalowe konsekwencje.

Możesz pozostać w miejscu, które nie pozwala Ci realizować najważniejszych dla Ciebie rzeczy, a raczej ciągle wystawia je na próbę. Możesz pozostać w „strefie komfortu”, nie narażając się na dużą zmianę, której efekty są niepewne…

Możesz też odejść i zacząć poszukiwanie miejsca, w którym znowu wszystkie Twoje zasoby będą wykorzystywane w sposób optymalny, a wartości realizowane i rozwijane. Możesz iść ścieżką w poszukiwaniu miejsca, gdzie będziesz czuć się „mistrzem” w tym, co robisz, a ludzie, z którymi będziesz pracować, będą czuć, że tak jest.

Teraz, po przejściu całej powyższej drogi, masz bardzo ważną dodatkową rzecz: kryteria miejsca, gdzie na pewno nie chcesz pracować…

Wybór należy do Ciebie…

 

Kacper Godlewski

Inżynieria Personalna